ALICJA DUCHIEWICZ

SENSUAL PHOTOGRAPHER

Piszę ten wpis po to, by wzbogacić życie moich Muz i Czytelniczek. Na Netflixie od kilku tygodni można oglądać serię filmów rozrykowo-dokumentalnych o wdzięcznej nazwie “Goop”. Można mieć mieszane odczucia wobec Gwyneth Paltrow, można nie zgadzać się z niektórymi tezami głoszonymi przez program; jednak jest jeden odcinek, który KONIECZNIE każda kobieta powinna obejrzeć.

“Cała przyjemność po naszej stronie”

Tak nazywa się odcinek. Jest trzeci na liście. Do programu została zaproszona Betty Dodson, edukatorka seksualna. Nie uwierzycie, ale w tym roku kończy 91 lat. Wygląda na maksymalnie 60, umysł piekielnie wyostrzony.. robi wrażenie.
W telegraficznym skrócie – o czym jest odcinek?

O KOBIECOŚCI!

Wybaczcie mi określenie, jednak kto mnie zdążył poznać na żywo ten wie, że przeklinanie to jedna z moich wad (każdy wybacza!), ale ZAJEBIŚCIE mnie ucieszyła treść, którą zapodał nam Netflix. Betty Dodson była dla mnie do tej pory nieznaną postacią, a teraz mam nadzieję przeczytać jej wszystkie książki. Kobitka robi w Nowym Jorku warsztaty o tym, jak odkrywać w sobie kobiecość, jak osiągać orgazm i ogółem jak polepszać swoje zadowolenie z własnej seksualności.

Brzmi szokująco? Owszem!

Ale wiecie czemu to szokuje? Bo jesteśmy w kraju, w którym temat seksualności jest tematem T A B U. Tak bardzo tabu, że wstyd niemalże jest wpisany w nasze DNA. A tam, za oceanem, spotykają się laski i edukują… Dla mnie brzmi jak jakaś utopia. Polska osiągnie to za 100 lat, jak nie więcej. Nie, nie zrozumcie mnie źle, ja kocham nasz kraj, jednak trzeba powiedzieć otwarcie, że stoimy daleko za naszymi zachodnimi koleżankami w tej materii. Warsztaty z kobiecości. Geezys, jak to brzmi. Cudownie :) W odcinku były opisane dwa różne warsztaty, oba wspaniałe. Coraz częściej myślę, że urodziłam się nie w tej szerokości geograficznej co trzeba.

Sesja buduarowa? Po co to komu?

Takie pytania NADAL zadają mi znajomi, którzy dopiero dowiadują się, że jestem fotografką kobiecą. W wielu głowach nadal nie mieści się, że fotografia może służyć za środek odkrywania kobiecości, kasowania kompleksów, czy po prostu pokazania samej sobie, że jest się seksowną. Wtedy muszę siedzieć i opowiadać, edukować, że samoocena kobiet jest piekielnie ważna, że kobieta nie jest po to, by podobać się komuś, tylko, by kochać SAMĄ SIEBIE..

“Ale to pewnie, hehe, erotyczne zdjęcia?”

To jeden z tekstów, które uruchamiają we mnie agresora typu 1, coś jak na poniższym gifie ;)

Słowo “erotyczny” w języku polskim ma bardzo, baaaardzo pejoratywne znaczenie. Dlatego nie zgadzam się na określanie moich zdjęć mianem “erotycznych”. Nie, po prostu, kurza stopa, nie. Zdjęcia ukazujące KOBIECOŚĆ, SENSUALNOŚĆ, DELIKATNOŚĆ są bardzo dalekie od erotyki. Erotyki, to są w playboyach, ja za takie określenie podziękuję. Słowa mają moc. To, jak określamy swoją pracę, jak określamy nasze otoczenie, swoje ciało MA ZNACZENIE. We wspomnianym odcinku Goop fajnie ten temat podjęli, tak swoją drogą.

Czy warto szukać swojej strony kobiecości?

Jakby to powiedziała Betty Dudot – absofuckinlutely! Dlatego tak promuję kobiece sesje zdjęciowe. Dlatego uwielbiam pokazywać Wam, moje Muzy (obecne i przyszłe), że jesteście diamentem w koronie. Takim 100 karatowym. Jesteście PIĘKNE. Całe. Inwestycja w sesję buduarową to nie jest czysta fanaberia, choć i tak można o tym mówić. To inwestycja w siebie, w swoje poczucie zajebistości.

Obejrzyjcie ten odcinek, pokrzepi Was to. Zapewne poczujecie, że nie jesteście same w tym padole, że są jeszcze inne kobiety, które SZUKAJĄ SIEBIE. :)

Bonus. Wspaniałe słowa :D

Ahoy,
Alicja <3

Udostępnij wpis:

Inne wpisy

Dodaj komentarz