Jesteś moją Muzą

Self-love w praktyce – 7 drobiazgów, które potrafią odmienić dzień.

Self-love moim okiem!

O „kochaj siebie” słyszymy dziś na każdym kroku – ale rzadko ktoś tłumaczy JAK właściwie to zrobić.
Na sesję przychodzą do mnie kobiety, które mówią: „Jak ja nie znoszę, gdy ktoś robi mi zdjęcia! Serio! Jestem tu dla eksperymentu. Chcę sprawdzić, czy da się to zmienić.”.

A potem wychodzą z błyskiem w oku, proste jak struna, jakby właśnie zeszły z czerwonego dywanu.
To jest self-love w wersji turbo – ale wcale nie musisz zaczynać od sesji fotograficznej. Wystarczy kilka małych kroków, które możesz wprowadzić od razu. Bez rewolucji i bez scenariusza „bieganie po górach boso o wschodzie słońca” (chyba, że masz ochotę ;) ).

Kobieta dojrzała w jasnych, szerokich spodniach i czarnym topie, siedząca swobodnie na podłodze przy białej ceglanej ścianie, z uśmiechem i ręką we włosach.
Ania podczas sesji kobiecej w Warszawie – naturalność, luz i klasa w jednym kadrze.

1. Kawa jak mały romans

Tak, wiem – czasem pijesz ją w biegu, a czasem wymuszone frappe.. bo życie ;). Ale spróbuj chociaż raz dziennie usiąść z kubkiem jak na randce z samą sobą.
Piękny kubek, ulubiona muzyka, albo świetny audiobook (Polecam Anetę Jadowską!), może nawet świeczka – tak, rano. Bo kto bogatemu zabroni? :P

Podczas sesji proszę moje klientki, żeby choć na chwilę zatopiły się w energii chwili. Wtedy dzieje się magia – twarz się rozluźnia, oczy rozświetlają.
Dokładnie taki moment możesz mieć też w domu, stojąc w kuchni z kubkiem kawy, jeśli pozwolisz sobie po prostu w nim pobyć.


2. Lustro

Przyznaj się – ile razy patrząc w lustro, pierwsze, co robisz, to szukasz „co tu nie gra”?
A co, jeśli zamiast tego powiesz na głos: „Ale mam dziś ładny uśmiech”?
Działa lepiej niż niejedno serum za 300 zł ;)

Podczas sesji zdjęciowej, gdy pokazuję pierwsze kadry słyszę: „O matko, to ja?”. No ba, a kto! I to jaka sztos babeczka :D


3. Spacer bez celu

Nie do sklepu. Nie do paczkomatu. Po prostu wyjdź.
Idź, gdzie nogi poniosą, wdychaj powietrze (no chyba że jesteś w centrum w godzinach szczytu ;)), słuchaj drzew… i siebie.

W fotografii najlepsze kadry wychodzą, kiedy nie gonię za konkretnym ujęciem. W momencie, w którym jest flow, są i epickie foty i myślę, że w życiu działa to identycznie.

Kobieta dojrzała w czarnym topie, jasnych spodniach i wzorzystym kimonie, oparta o białą ceglaną ścianę przy dużym oknie z lekką firanką.
Ania w kadrze pełnym miękkiego światła – kobiecość, pewność i lekkość ruchu.

4. Małe TAK

Codziennie jest coś, co możesz zrobić tylko dla siebie – i nie musi to być dzień w SPA.
Kawa na mieście, odcinek serialu w środku dnia, piękny notes na afirmacje (choć masz już pięć).

Nie odkładaj takich drobiazgów na „kiedyś”. Ten moment jest właśnie teraz.
Ile razy słyszałam na sesji: „Planowałam to od lat, ale nigdy nie było dobrego momentu…”? Gdybyś zrobiła to 3 lata temu, już dawno miałabyś te zdjęcia na ścianie, ale teraz też jest świetny moment. Z każdym rokiem nabieramy bezcennego życiowego doświadczenia, które uwidacznia się na naszych twarzach.


5. Zdjęcie, na którym widać, że siebie lubisz

Nie chodzi o perfekcję. Chodzi o to, żeby zobaczyć siebie tak, jak widzą Cię inni – a szczególnie ja. Z bezpretensjonalną akceptacją.

Zrób takie zdjęcie sama, z przyjaciółką albo przyjdź na sesję – wtedy ja się tym zajmę ;)


6. Tydzień bez porównań

Brzmi prosto? Jasne… aż do momentu, kiedy zauważysz, ile razy dziennie to robisz.
Odstaw Instagram.
Twórz swoją historię, zamiast porównywać się do cudzych „najlepszych momentów” z internetu.

Po tygodniu zorientujesz się, że wcale nie potrzebujesz codziennego porównywania.
Ja patrzę na setki zdjęć różnych kobiet i wiesz co? Każda ma w sobie coś absolutnie wyjątkowego.


7. Wdzięczność przed snem

Zamiast zasypiać z telefonem w dłoni (znamy ten numer…), zapisz trzy rzeczy, za które jesteś dziś wdzięczna.
Nie muszą być wielkie – kawa, słońce, pies, który tym razem nie szczekał o 6 rano ;)

To jak w fotografii – świat pozostaje ten sam, ale wystarczy ustawić światło inaczej, by zobaczyć w nim to coś.


Self-love to nie jest jedna spektakularna chwila z Instagrama, która przypadkiem stała się viralem.
To codzienne drobiazgi, które powtarzane dzień po dniu mówią Ci: „Lubię Cię. Taką, jaka jesteś”. I serio – jeśli dziś zrobisz chociaż jedną z tych 7 rzeczy, to już będzie dobry dzień ;)


A na zdjęciach w artykule widzicie moją Muzę – Anię. Kobieta, która potrafi rozsiąść się na betonowej podłodze tak, jakby to był najwygodniejszy fotel w salonie ;) Na sesji w Warszawie była dokładnie taka, jaka jest na co dzień – spokojna, swobodna, no i ten błysk w oku… No i powiedzcie mi, że kobieta dojrzała nie potrafi mieć w sobie całej młodzieńczej energii świata!

Ahoy!
Alicja

Udostępnij wpis:

Inne wpisy

Dodaj komentarz