Pakiet VIP
0%
ZOSTAŃ MOJĄ MUZĄ

Self-love w praktyce - 7 drobiazgów, które potrafią odmienić dzień.

Self-love moim okiem!

O „kochaj siebie” słyszymy dziś na każdym kroku - ale rzadko ktoś tłumaczy JAK właściwie to zrobić.
Na sesję przychodzą do mnie kobiety, które mówią: „Jak ja nie znoszę, gdy ktoś robi mi zdjęcia! Serio! Jestem tu dla eksperymentu. Chcę sprawdzić, czy da się to zmienić.”.

A potem wychodzą z błyskiem w oku, proste jak struna, jakby właśnie zeszły z czerwonego dywanu.
To jest self-love w wersji turbo - ale wcale nie musisz zaczynać od sesji fotograficznej. Wystarczy kilka małych kroków, które możesz wprowadzić od razu. Bez rewolucji i bez scenariusza „bieganie po górach boso o wschodzie słońca” (chyba, że masz ochotę 😉 ).

Kobieta dojrzała w czarnym topie, jasnych spodniach i wzorzystym kimonie, oparta o białą ceglaną ścianę przy dużym oknie z lekką firanką.
Ania w kadrze pełnym miękkiego światła - kobiecość, pewność i lekkość ruchu.

1. Kawa jak mały romans

Tak, wiem - czasem pijesz ją w biegu, a czasem wymuszone frappe.. bo życie ;). Ale spróbuj chociaż raz dziennie usiąść z kubkiem jak na randce z samą sobą.
Piękny kubek, ulubiona muzyka, albo świetny audiobook (Polecam Anetę Jadowską!), może nawet świeczka - tak, rano. Bo kto bogatemu zabroni? 😛

Podczas sesji proszę moje klientki, żeby choć na chwilę zatopiły się w energii chwili. Wtedy dzieje się magia - twarz się rozluźnia, oczy rozświetlają.
Dokładnie taki moment możesz mieć też w domu, stojąc w kuchni z kubkiem kawy, jeśli pozwolisz sobie po prostu w nim pobyć.


2. Lustro

Przyznaj się - ile razy patrząc w lustro, pierwsze, co robisz, to szukasz „co tu nie gra”?
A co, jeśli zamiast tego powiesz na głos: „Ale mam dziś ładny uśmiech”?
Działa lepiej niż niejedno serum za 300 zł 😉

Podczas sesji zdjęciowej, gdy pokazuję pierwsze kadry słyszę: „O matko, to ja?”. No ba, a kto! I to jaka sztos babeczka 😀


3. Spacer bez celu

Nie do sklepu. Nie do paczkomatu. Po prostu wyjdź.
Idź, gdzie nogi poniosą, wdychaj powietrze (no chyba że jesteś w centrum w godzinach szczytu ;)), słuchaj drzew… i siebie.

W fotografii najlepsze kadry wychodzą, kiedy nie gonię za konkretnym ujęciem. W momencie, w którym jest flow, są i epickie foty i myślę, że w życiu działa to identycznie.

Kobieta dojrzała w jasnych, szerokich spodniach i czarnym topie, siedząca swobodnie na podłodze przy białej ceglanej ścianie, z uśmiechem i ręką we włosach.
Ania podczas sesji kobiecej w Warszawie - naturalność, luz i klasa w jednym kadrze.

4. Małe TAK

Codziennie jest coś, co możesz zrobić tylko dla siebie - i nie musi to być dzień w SPA.
Kawa na mieście, odcinek serialu w środku dnia, piękny notes na afirmacje (choć masz już pięć).

Nie odkładaj takich drobiazgów na „kiedyś”. Ten moment jest właśnie teraz.
Ile razy słyszałam na sesji: „Planowałam to od lat, ale nigdy nie było dobrego momentu…”? Gdybyś zrobiła to 3 lata temu, już dawno miałabyś te zdjęcia na ścianie, ale teraz też jest świetny moment. Z każdym rokiem nabieramy bezcennego życiowego doświadczenia, które uwidacznia się na naszych twarzach.


5. Zdjęcie, na którym widać, że siebie lubisz

Nie chodzi o perfekcję. Chodzi o to, żeby zobaczyć siebie tak, jak widzą Cię inni - a szczególnie ja. Z bezpretensjonalną akceptacją.

Zrób takie zdjęcie sama, z przyjaciółką albo przyjdź na sesję - wtedy ja się tym zajmę 😉

fotografka kobieca Katowice // sesja kobieca Warszawa

6. Tydzień bez porównań

Brzmi prosto? Jasne… aż do momentu, kiedy zauważysz, ile razy dziennie to robisz.
Odstaw Instagram.
Twórz swoją historię, zamiast porównywać się do cudzych „najlepszych momentów” z internetu.

Po tygodniu zorientujesz się, że wcale nie potrzebujesz codziennego porównywania.
Ja patrzę na setki zdjęć różnych kobiet i wiesz co? Każda ma w sobie coś absolutnie wyjątkowego.


7. Wdzięczność przed snem

Zamiast zasypiać z telefonem w dłoni (znamy ten numer…), zapisz trzy rzeczy, za które jesteś dziś wdzięczna.
Nie muszą być wielkie - kawa, słońce, pies, który tym razem nie szczekał o 6 rano 😉

To jak w fotografii - świat pozostaje ten sam, ale wystarczy ustawić światło inaczej, by zobaczyć w nim to coś.


Self-love to nie jest jedna spektakularna chwila z Instagrama, która przypadkiem stała się viralem.
To codzienne drobiazgi, które powtarzane dzień po dniu mówią Ci: „Lubię Cię. Taką, jaka jesteś”. I serio - jeśli dziś zrobisz chociaż jedną z tych 7 rzeczy, to już będzie dobry dzień 😉


A na zdjęciach w artykule widzicie moją Muzę - Anię. Kobieta, która potrafi rozsiąść się na betonowej podłodze tak, jakby to był najwygodniejszy fotel w salonie 😉 Na sesji w Warszawie była dokładnie taka, jaka jest na co dzień - spokojna, swobodna, no i ten błysk w oku… No i powiedzcie mi, że kobieta dojrzała nie potrafi mieć w sobie całej młodzieńczej energii świata!

Ahoy!
Alicja

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry