ALICJA DUCHIEWICZ

SENSUAL PHOTOGRAPHER

5 rzeczy, których nie wiedziałaś o sesji zdjęciowej i bałaś się zapytać.

Hej!

Postanowiłam zrobić mały cykl ciekawostek z mojego codziennego świata. Wydawać by się mogło, że sesje zdjęciowe, które są tak szeroko pokazywane w mediach drukowanych i cyfrowych, nie mają przed Tobą tajemnic. No bo przecież to żadna filozofia, idziesz i cykają Ci zdjęcia. No właśnie, czy tak jest w stu procentach? Czy aby na pewno nie ma rzeczy, których nie wiedziałaś? Hm… :)

 

Poniższe ciekawostki odnoszą się głównie do mojego podejścia, mojej pracy z Klientką/Klientem i są efektem moich doświadczeń z ostatnich 12 lat bycia w branży. Nie mam wpływu na pracę innych fotografów ani na ich podejście, więc niech Cię nie zdziwi, jeśli ktoś będzie twierdzić coś zupełnie innego ;) Nie jest tu także mowa o sesjach do magazynów czy sesjach reklamowych. Komercyjny modeling to zupełnie inna para kaloszy. Poniższy tekst skierowany jest do osób, które nie są związane z branżą a chciałyby wziąć udział w sesji zdjęciowej i mieć fajną pamiątkę/przeżyć fajną przygodę.

 

5 rzeczy, których nie wiedziałaś o sesji zdjęciowej (u mnie) i bałaś się zapytać.

 

  1. Nie musisz umieć pozować, by dobrze wyjść na zdjęciach.

    Zwykło się uważać, że fotograf wymaga od osoby fotografowanej umiejętności pozowania na wysokim poziomie, a mimika musi być bogata jak u aktora. W swojej pracy kompletnie odeszłam
    od tego stwierdzenia i postanowiłam mieć realny wpływ na zachowanie modela/modelki, czyli słowem – Ciebie. Uważam, że nikomu do codziennego życia nie jest potrzebna umiejętność pozowania, wszak sesje zdjęciowe nie są jeszcze tak powszechną usługą, jakby się chciało. Założenie jest bardzo proste i minimalistyczne – ja instruuję Cię na czym polega pozowanie do zdjęć, a Ty uczysz się tego na bieżąco. Z biegiem sesji zdjęciowej zaczynasz rozumieć o co chodzi i dokładasz swoje pięć groszy; z czasem przejmując inicjatywę i pozy wymyślasz już sama (lub nie:) ). Jednak jest to wiedza nabyta, a konfrontacja Twoich doświadczeń z aparatem i moimi wskazówkami zwykle jest łagodna i fajna w skutkach.
    Jeśli zawsze zastanawiałaś się jakim cudem osoby na pierwszych stronach gazet wyglądają tak idealnie, to mam nadzieję, że sprawię uśmiech na Twej twarzy – ci ludzie potrzebują umiejętności pozowania i prezentowania się na zdjęciach w codziennej pracy, dlatego w ich wielkim interesie jest, by umieć uśmiechać się na 30 różnych sposobów, a półprofile swojej twarzy znać na pamięć.
    Na potrzeby naszej sesji nauczę Cię wystarczająco dużo, by efekty zadowoliły Cię i napełniły dumą.

  2. Nie ma czegoś takiego jak FOTOGENICZNOŚĆ.

    Praktycznie każdy przed sesją mówi mi, że jest totalnie niefotogeniczny i wychodzi na zdjęciach jak rozkwaszona żaba o wschodzie Słońca pośród trawiących
    węży. I praktycznie zawsze mówię, że fotogeniczność to mit powtarzany i utrwalany przez lata. Nie znam osoby, której nie da się zrobić dobrego zdjęcia. Znam za to wielu fotografów, którzy robią złe zdjęcia. Bo to właśnie ten drugi czynnik ludzki ma największy wpływ na to, jak zostaje ukazana osoba fotografowana. To w gestii fotografa pozostaje wyciągnięcie na wierzch wszystkich zalet urody i charakteru, dopatrzenia się piękna w małych rzeczach i zwrócenia uwagi na to, jak piękny potrafi być człowiek. Pamiętaj proszę o tym przy wyborze fotografa – wybierz takiego, który będzie patrzył na Ciebie z sercem. Nie sztuką jest zrobić zdjęcie, na którym ktoś wygląda słabo. To potrafi każdy, zwłaszcza przypadkowi ludzie robiący z doskoku grupowe zdjęcia. Albo nieprzypadkowe koleżanki strzelające sobie razem z nami selfie.. Szkoda tylko, że w większości ludzie przejmują się tym jak oni sami wyjdą, nie ta druga osoba. Potem rośnie w nas poczucie żalu, że wiecznie wychodzimy źle na zdjęciach, że jesteśmy nieatrakcyjni. To wszystko nieprawda. Nie jesteś po prostu wprawiona w robieniu sobie selfie, nie oglądasz się w lustrze wystarczająco długo i nie ćwiczysz mimiki. Nie musisz tego robić. Bez tych umiejętności można żyć, o czym pisałam w punkcie 1. ;) Temat domniemanej fotogeniczności lub jej braku mogłabym rozwinąć jeszcze mocniej, ale zrobiłby się z tego tekst na osobny wpis.

  3. Osoby posiadające pełniejsze kształty fotografuje się łatwiej niż typ szczypiorka ;)

    Gdy rozmawiam z Klientką przed sesją, bardzo często dostaję informacje w rodzaju “jestem za gruba/wysoka/niska/chuda/*tu wstaw odpowiedni epitet*. Jeśli mowa o mnie, to ja bardzo lubię,
     gdy osoba fotografowana ma pełniejsze kształty, ale jeszcze bardziej lubię odnajdywać piękno w każdej kobiecie – nieważna jest waga/wzrost/kolor skóry/etc. Chyba bierze się to z uwielbienia różnorodności, a może trochę z doświadczeń życiowych – był moment w którym przy 175 cm wzrostu ważyłam równe 50 kilogramów. Był to bardzo smutny, stresujący i zły czas dla mnie. Można rzec, że osoby które były wtedy w moim otoczeniu doprowadziły mnie do tego stanu – wciąż i wciąż byłam “za gruba”. Jak się łatwo domyślić, po zrewidowaniu znajomości zaczęłam odzyskiwać wagę – w tym momencie jest to jakieś 67 kilogramów. Jestem szczęśliwa z tym jak wyglądam i chcę, by osoby które fotografuję poczuły się w swojej skórze dobrze – nieważne jaka jesteś, najważniejsze byś czuła się piękna. Osobiście łatwiej mi się fotografuje osoby o pełniejszych kształtach z prostego względu – pozwolicie, że z angielska zapożyczę – CURVES – czyli krągłości. A co ze szczypiorkami? Znam kobiety, które mają piekielne kompleksy na punkcie swej chudości i choć próbują z całych sił – nie mogą przytyć. Jako miłośniczka kobiet mogę powiedzieć tyle, że każda z Was jest piękna niezależnie od wagi i chętnie to udowodnię na Twoim przykładzie.

  4. Photoshop nie jest lekiem na całe “zło”

    Wiesz jak w prostych słowach wkurzyć prawie każdego fotografa? Powiedz mu podczas sesji “o, nie pomalowałam paznokci/nie pofarbowałam odrostów, obrobisz to potem w photoshopie, prawda?”. Choć domyślam się, że akurat Ty byś z takim tekstem nie wyparowała, to zdarzało mi się usłyszeć podczas sesji podobne teksty i nie było mi do śmiechu ;) Nie chodzi tylko o dodatkową pracę, ale o podejście, że wszystko przecież da się zrobić wirtualnie, więc po co na żywo się starać. Wychodzę z założenia, że jeśli coś można dopracować już podczas wykonywania sesji zdjęciowej, to należy to zrobić. Jeśli chcesz mieć na zdjęciach koszulę bez zagięć, to wyprasuj ją przed – wiara,  że da się to poprawić w PS jest złudna. Najlepiej przygotować się do zdjęć najlepiej jak się da – kilkanaście prostych wskazówek ułatwiających życie każdemu fotografowi, osobie pozującej i makijażystce znajdziesz tu: KLIK. 
    Oczywistym faktem jest, że retuszuję niedoskonałości, które nie są na stałe w naszym ciele – wypryski, jakieś cuda nie widy.. Często spłycam cienie pod oczami, bo sama jestem w posiadaniu takowych i wiem ile trudu przynosi ukrywanie ich na co dzień.. na zdjęciach też chciałabym ich nie mieć ;) 
    Takich rzeczy których nie zmieniam to kształt twarzy i ogólne rysy klienta. Na pewno widziałaś taki filmik w sieci, na którym było pokazane jak modelkę zmieniano w programie graficznym na cele jakiejś reklamy – w moim mniemaniu zobrazowanie ZŁA jakie można wyrządzić człowiekowi w Photoshopie. Dążenie do “ideału” który nie istnieje. To jest właśnie to, czego unikam jak ognia – przemiana jednej osoby w kogoś zupełnie obcego. Wychodzę z założenia, że to jak wyglądasz i jaką masz urodę to Twój wielki atut i nikt nie powinien Cię ZMIENIAĆ, jedynie podkreślać to, co jest najpiękniejsze. Na tym też się skupiam.
    Obróbka koloru i kontrastu zależna jest od aktualnego mojego widzi-mi-się, ale to przywilej, jak to się tam mówi.. AhRTYSTÓW ;)
    Pamiętaj proszę także o jednej kwestii – jeśli ktoś wygląda dobrze na zdjęciu mojego autorstwa to nie oznacza, że jest to photoshopowy twór – ja po prostu mam małą obsesję na punkcie tego, by zrobić osobie fotografowanej zdjęcie, na widok którego powie ‘kurczę, miałaś rację, jestem śliczna”, no ewentualnie oniemieje z zachwytu ;)


    Wspomniany filmik. Zgroza :)

  5. Makijaż sesyjny BARDZO różni się od tego wykonywanego na co dzień.

    Zwykle moje klientki po pomalowaniu są zachwycone i jednocześnie skonsternowane ilością nałożonych kosmetyków. Tak moja droga, makijaż na sesje zdjęciowe dość mocno odbiega od makijażu dziennego.
    Jest to spowodowane kilkoma aspektami:
     Światło lampy studyjnej niemalże “wyżera” kolory i już na samym wstępie makijaż wygląda na lżejszy, bledszy, kolory są osłabione.
    Cera powinna być jak najgładsza, dlatego warto przed sesją porządnie ją nawilżyć – makijaż będzie się lepiej trzymał.
    Światło lamp emituje dość dużo ciepła, dlatego skóra może zacząć się świecić co jakiś czas – z pomocą przychodzą bibułki matujące lub puder ryżowy – mimo białego koloru po połączeniu ze skórą robi się przezroczysty.
    Makijażystka na pewno będzie Ci doczepiać tak zwane kępki rzęs. Nie jest to tak czasochłonne jak słynne 1:1 etc. ale na pewno efektowne i bardzo pożądane na sesjach zdjęciowych. Całość polega na doczepianiu do Twoich naturalnych rzęs malutkich kępek rzęs sztucznych (kilka połączonych w jedną). Klej najczęściej używany przez profesjonalistki to klej DUO. Po założeniu kępek możesz czuć lekkie sklejenie oczu – bez obaw, nic się złego nie dzieje, klej jest bardzo elastyczny i wprawiona makijażystka szybko przerwie zrobiony “film” ;)
    Uniwersalnym makijażem który pasuje niemal do każdej kobiety jest smoky-eye – osobiście mój ulubiony. Każdy jednak ma swój gust i dobrze będzie, jeśli przed sesją zbierzesz szereg inspiracji dla osoby która Cię będzie malowała. Pokaż makijaże o których marzysz, zaszalej! :)

    W zasadzie makijaż na sesje zdjęciowe to temat rzeka i myślę, że osobny artykuł mógłby choć trochę wyczerpać temat.. Ale to w swoim czasie :)

A teraz pora na Twoje pytania. Co Cię zastanawia, co Cię trapi? Czego nie wiesz, a chciałabyś? Zapraszam do dyskusji zarówno tu jak i na fanpejdżu :)

źródło użytych w tekście gifów: klik

Share Post :

More Posts